Dzień Kobiet

W Dzień Kobiet życzę nam wszystkim pełni praw, abyśmy każde indywidualnie mogły decydować o sobie. Wolność wyboru jest prawem nadrzędnym.

Celowo i głośno nazywam siebie feministką, pozwalając innym, na doczepienie mi całej masy gombrowiczowskich gęb. Gęby brzydkiej, głupiej i szalonej, ostatnio doszło jeszcze „sterowanej”.  Niech będzie. Nie mam zamiaru dyskutować z opiniami osób, których zdanie mam w głębokim poważaniu. Podobnie traktuję wypowiedź JKM o brakach w inteligencji i wynikających z tego  niższych zarobków. Ot głupi starszy pan bredzi coś publicznie. Tylko tak jakoś wstyd, że rodak.

Jestem feministką bo dla mnie to normalność, bo szacunek do człowieka wynosi się z domu. Nienormalność to dla mnie seksizm, czyli pogląd, że kobieta i mężczyzna nie są sobie równi, oczywiście w domyśle wiemy, ze równiejszy jest mężczyzna. A ja lubię mówić „jesteśmy różni, ale równi”. Tak, biologia zdeterminowała nas w różny, ale uzupełniający się sposób, biologia nie faworyzowała. Ale biologia nie wyposażyła nas w geny sprzątania i gotowania – te funkcje są do ustalenia. I tutaj masz wybór- albo jesteś feministką albo masochistką. Pracujesz zawodowo, dziel obowiązki domowe. Jeśli bierzesz na siebie dwa etaty, a przypuszczam że więcej bo całkowita opieka nad dziećmi- nauka, kąpanie też może być na Twojej głowie to nie chcąc Cię obrażać zadam tylko pytanie „czy serio myślisz że to jest w porządku”?

Feminizm to równość społeczna, gospodarcza i polityczna. Czy uważasz ze społeczne role kobiet, nawet te bardzo tradycyjne są gorsze? Czy dobrowolnie umniejszasz swoją wartość? Czy twoja stawka za tą samą pracę powinna być inaczej wynagradzana?  Czy twój głos w wyborach jest mniej ważny od głosu Twojego męża? Pomijając wątpliwości co „prawdziwości” wyborów odpowiedź brzmi NIE.  Społecznie jestem takim samym obywatelem jak każdy inny. jestem wartościowa jako matka, jako pracownica czy podatniczka, bo moje pieniądze z podatków są warte tyle samo co mojego „męża”. Jestem tak samo wartościowym człowiekiem.

Rok lub dwa lata temu mówiłam „prawo daje nam równość, prawo jest dobre, trzeba walczyć o jego egzekucję oraz z krzywdzącymi stereotypami”. Dziś mówię, że prawo przestaje być dobre, że nie działa, bo odmawia się kobietom nie tylko prawa do dopuszczalnej obecnie w trzech przypadkach aborcji, ale również antykoncepcji zapobiegawczej i awaryjnej. Odbiera się możliwość godnych porodów i chociaż nie zawsze były one do tej pory godne, to przynajmniej miałyśmy wytyczne do których mogłyśmy się odwoływać. Odbiera się realną pomoc dla ofiar przemocy,  nie tylko planami wypowiedzenia konwencji, ale też poprzez brak finansowania instytucji, które taką pomoc organizowały. To kłamstwa i manipulacje polityków, którzy nazywają antykoncepcję awaryjną tabletką wczesnoporonną. lekarz mówi „ona nie ma wpływu na zapłodnioną komórkę, nie dopuszcza do zapłodnienia”, polityk mówi „ona zabija dziecko”. Politycy nie wypowiadają się tak chętnie o fizyce kwantowej- bo się nie znają, ale o etyce, biologii, farmakologii już chętnie, mimo że też gówno wiedzą. Ale oni oszukują swoich wyborców, manipulują nimi, bo to ich wyborcy im ufają, bo przecież wybrali ich na swoich reprezentantów.

Dzisiaj, zamiast czekać na życzenia wypowiem swoje na głos:

„chciałabym aby aborcja była legalna, aby każda kobieta, która się na nią zdecyduje miała pomoc psychologiczną i jeśli chce duchową, aby przedstawić jej wszystkie możliwe rozwiązania. Jestem pewna, że ilość zabiegów zmniejszyłaby się, bo dziś kobiety schodząc do podziemi są pozostawione sobie samym i może czasem zbyt szybko podejmują tą decyzję. Chciałabym żeby prawo do aborcji było prawem martwym, aby każde dziecko było chciane i kochane. Moim życzeniem jest aby dzieci nie rodziły się chore, ale może to już jest kwestią modlitwy? Aby nie było już ciąż z gwałtów bo gwałtów nie będzie w ogóle. Ale patrząc realnie chciałabym po prostu, żeby kobieta w trudnej sytuacji dostawała wsparcie niezależnie od decyzji podejmie. Aby kobiety mogły rodzić jak ludzie, nie zwierzęta, aby mogły liczyć na  dobry system opieki żłobkowej i przedszkolnej, aby były dobrze wynagradzane, nie musiały toczyć upokarzających walk o pieniądze na dzieci i aby dostały  godną emeryturę”.

Może moje życzenia to utopia, ale warto próbować. Moim pierwszym krokiem jest głośne mówienie NIE temu co się dzieje. Dlatego dziś strajkuję, dlatego w sobotę byłam z małą K na Manifie. Tego cudownego głosu kobiet nie da się już zagłuszyć, podobno jesteśmy prawnuczkami tych czarownic, których nie udało się spalić 😉

sztuka szczęścia

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *